Najdziwniejsze samochody na świecie

450782243938274803.jpg

Konstruktorzy samochodów wciąż nas zadziwiają. Przez dziesiątki lat w ich głowach rodziły się przeróżne koncepcje. Jedne zachwycały swoją wyjątkowością, jak w przypadku Forda Mustanga i Bugatti Veyron; inne z kolei sprawiły, że śmialiśmy się do rozpuku i tworzyliśmy kolejne memy, jak to działo się z Fiatem Multiplą. Idąc tym tropem, zobaczmy, jakie najdziwniejsze samochody wyjechały kiedykolwiek na drogę. Przekonajmy się też, jak zmodyfikowali je dodatkowo ich właściciele.

Najdziwniejsze samochody mają różne oblicza – Nestor Baron Concept

Auto zbudowane na bazie Chryslera Vision dostępne jest również w Polsce. Jego cena wynosi 130 tysięcy złotych. Niestety do tej pory nie znalazło nabywcy. Możliwe, że dzieje się tak dlatego, że napędzane jest silnikiem V6 o pojemności ponad 3 litrów. Dodatkowo zostało ozdobione wewnątrz najlepszej jakości skórami. Komentarze odnośnie całej koncepcji są jednak bardzo zróżnicowane. Niektórym najwidoczniej nie przypadł do gustu polski naśladowca Lotusa. Jak można się przekonać, nie wszystkie najdziwniejsze samochody cieszą się zainteresowaniem fanów motoryzacji.

Fishy Car, czyli jak oszpecić Opla Corsę

Wielu może się z tym nie zgodzić, ale niemiecki producent nie dbał szczególnie o linię nadwozia swoich małych, miejskich samochodów. Inna sprawa, że wytwarzał wówczas znakomite silniki. Dlatego tak wielu ludzi do dziś jeździ niewielkimi autami ze znakiem pioruna na masce. Vauxhall – brytyjski odpowiednik Opla – również zyskał sobie spore grono sympatyków. Jeden z nich, Andy Hanzel, poszedł jednak o krok za daleko w okazywaniu uczuć swojemu środkowi lokomocji. Sprawił, że zaczął on przypominać rybę. Efekt jest jednak komiczny, a konstruktorzy podstawowej wersji samochodu są pewnie załamani. Nic nie poradzą jednak na to, że samochód-ryba faktycznie jeździ po drogach.

Chiński but na czterech kołach

Państwo Środka od zawsze daje nam powody do tego, byśmy mogli cały czas dziwić się nowym pomysłom tamtejszych producentów. Potwierdzeniem tego jest jedno z największych dziwadeł w świecie motoryzacji. To wyrób samochodopodpobny Kewa Li. Ten pomysłowy artysta sprawił, że po drogach porusza się wielki, haftowany trzewik. Układ napędowy, dzięki któremu może on uczestniczyć w ruchu drogowym, przypomina swoją konstrukcją quada, a całość robi naprawdę niezwykłe wrażenie.

Volkswagen Beetle z napędem odrzutowym

Nowy „Garbus” produkowany od 1998 roku szturmem zawładnął rynkiem motoryzacyjnym. Wielu nabywców znalazł wśród kobiet poszukujących typowo damskiego auta miejskiego. Dlatego z czasem można było obserwować egzemplarze, których blachę pokrywano różowym lakierem, ozdabianym kolorowymi kwiatkami. Często w środku umieszczano też pluszowe pokrowce na fotele i temu podobne akcesoria. Znalazł się jednak konstruktor, który zechciał złamać ten cukierkowy wizerunek. Doczepił więc do tylnej klapy auta napęd odrzutowy. Masywna rura, z której wydobywa się biały płomień, tworzy naprawdę piorunujący efekt.

Mercedes rodem ze sklepu papierniczego

Modyfikacje samochodów przybierają bardzo różne formy. Jedną z najbardziej zaskakujących jest ta, której pomysłodawcą był Costas Schuler. Artysta o pseudonimie Pen Guy ozdobił pancerną limuzynę z 1981 roku przy pomocy flamastrów i długopisów. Obkleił nimi zarówno karoserię leciwej maszyny, jak również jej wnętrze, łącznie z fotelami.

Auto dla miłośników ryb

Stare Volvo w wersji sedan jest samochodem niezniszczalnym, choć mało atrakcyjnym. Wygląda jednak na to, że można jeszcze bardziej pogłębić ten stan rzeczy. Dokonał tego jeden z fanów dziwnych modyfikacji. Do karoserii swojego krążownika szos przyczepił stworzenia z morskich głębin. Maskę przyozdobił sztucznymi krabami, rakami i innymi skorupiakami. Pozostałe blaszane elementy uatrakcyjnił przy pomocy ryb wykonanych z plastiku.

Wielkie amerykańskie kombi z zamontowanym na dachu mózgiem

Pochodzący z Rotterdamu Olaf Mooij to jedyny w swoim rodzaju artysta. Stworzył kilka projektów opartych na samochodach. Wśród nich były DJ Mobile, Punktrabant, Raincar czy… Braincar. Ten ostatni interesuje nas w sposób szczególny. Nie sposób bowiem szukać jemu podobnych w świecie motoryzacji. Konstrukcyjnie opiera się na wyjątkowo dużym samochodzie rodem z USA. Na połowie jego dachu i dużej części bagażnika umieszczono mózg. Wykonany jest z tworzywa sztucznego i wygląda dość osobliwie. Najciekawsze jest przy tym coś zupełnie innego. To koncepcja artystyczna, która jest zdecydowanie bardziej złożona. Polega na tym, że na zewnątrz samochodu umieszczono kamery wideo. Rejestrują one obrazy napotkane w trakcie jazdy. Proces ten odbywa się przez cały dzień. W nocy zaś, zapisane grafiki układają się w kolaż. Wyniki tej operacji widoczne są na chropowatej, przypominającej korę mózgową, powierzchni.

Ludzka pomysłowość, jak można się przekonać, nie zna granic. Dzięki niezwykłym projektom artystycznym możemy później podziwiać ją na drodze. Czy efekt zawsze jest interesujący? Raczej nie, ale warto przyjrzeć się mu z bliska i zobaczyć, co może stworzyć twórczy umysł, gdy doskwiera mu nuda.