Największe porażki finansowe w motoryzacji

450782243938144460.jpg

Większość firm motoryzacyjnych wypuszcza kolejne modele swych samochodów z myślą o potencjalnych zyskach, jakie przyniesie ich sprzedaż. Niestety zdarza się, że drogie przygotowania, proces produkcyjny oraz zbyt małe zainteresowanie klientów przyczyniają się do niepowodzenia. Oto największe porażki finansowe w motoryzacji.

Renault Vel Satis

Pisaliśmy niedawno o tym pojeździe jako jednym z najbrzydszych w ostatnich kilkunastu latach. Być może właśnie ten fakt w głównej mierze przyczynił się do jednej z największych porażek w historii Renault. Vel Satis, będąc następcą modelu Safrane, zyskał zupełnie oryginalną stylistykę, której jednak nie można nazwać udaną. Auto jest po prostu brzydkie i wygląda, jakby zostało sklecone naprędce z dwóch osobnych pojazdów. Próba sprawdzenia się marki w segmencie E okazała się ogromną klapą. Zakładano, iż pojazd ten będzie produkowany w liczbie około 50 tysięcy sztuk rocznie, ale w ciągu 8 lat stworzono jedynie 64 tysiące egzemplarzy. Strata na jednym aucie wyniosła 18 710 euro, co łącznie dało ponad 1,2 miliarda dolarów.

Audi A2

Innym brzydalem i zupełnie nietrafionym konceptem było Audi A2. Początkowo pojazd ten, będący odpowiedzią na Mercedesa klasy A, miał powstać w siedzibie Volkswagena, a także być liderem w zakresie oszczędnych samochodów. Jednak wysokie koszta związane z opracowaniem i produkcją nowatorskiej aluminiowej konstrukcji nadwozia sprawiły, że projekt został przejęty przez Audi. Zmiana wprowadziła także wyższą cenę za pojazd, który w chwili premiery kosztował ponad 20 tysięcy euro. Ten mały hatchback posiadał kilka ciekawych rozwiązań, zupełnie jednak zapomniano o wyglądzie jego karoserii. A2 przypomina raczej podwyższone, zwężone i skrócone combi, w dodatku z dziwacznym tyłem. Rocznie planowano tworzyć około 50 tys. sztuk, jednakże w ciągu kilku lat wyprodukowano tylko 176 tysięcy pojazdów. Przy utraceniu na jednym 7530 euro łączna strata producenta wyniosła 1,33 mld.

Renault Laguna

Kolejną wielką porażką francuskiej firmy okazała się Laguna. Problemem był tutaj nie sam samochód, a specyfika rynku oraz zła sława poprzednika. Laguna II okazała się niezwykle awaryjnym pojazdem, przez co wiele osób bardzo zraziło się do francuskiej marki. Ponadto premiera Laguny III i okres jej sprzedaży zbiegły się ze spadkiem popularności pojazdów klasy średniej na rzecz crossoverów. W takiej sytuacji przez 6 lat wyprodukowano 434 tysiące sztuk – znacznie mniej niż zakładano. Jeden egzemplarz wymagał dopłacenia do niego 3350 euro, co dało łącznie ponad 1,5 miliarda straty.

Jaguar X-type

Jaguar X-type okazał się najlepiej sprzedającym się pojazdem tej brytyjskiej marki. Mimo to prawie doprowadził firmę do bankructwa. Czemu tak się stało? Otóż firma rzuciła wyzwanie Audi A4 oraz BMW Serii 3, co już było nie lada wyczynem. Kolejnym problemem było skorzystanie z pomocy Forda i zbudowanie X-type na podwoziu Mondeo – wielu brytyjskim klientom oraz fanom tej marki się to nie spodobało. Między 2001 a 2009 rokiem sprzedano 362 tysiące pojazdów, podczas gdy zakładano, że już roczna sprzedaż wyniesie 200 tysięcy! W takim wypadku strata na jednym aucie wyniosła 4690 euro, a w końcowym rozrachunku – 1,7 miliarda!

Bugatti Veyron

Veyron powstał jako pojazd bijący wiele rekordów. Jego wyjątkowa stylistyka, potężny silnik oraz osiągi na drodze miały przysporzyć firmie wielu nabywców. Stał się on z miejsca jednym z najdroższych samochodów na rynku, którego bazowa cena to około milion euro. Firma zakładała sprzedaż około 100 pojazdów rocznie. Rekordowo wyniosła jednak tylko 80 sztuk, a potem systematycznie spadała. Do tego dodajmy także wysokie koszta samej produkcji modelu. Spowodowało to, iż Veyron okazał się rekordzistą pod względem strat na jednym pojeździe – 4 617 500 euro. Przy 400 sztukach strata wyniosła 1,7 miliarda euro.

Mercedes-Benz Klasy A

Jesienią 1997 roku, niedługo po wprowadzeniu na rynek Mercedesa Klasy A, przeprowadzono z tym modelem słynny test łosia, który polega na próbie ominięcia przeszkody nagle pojawiającej się na drodze pojazdu jadącego minimum 65 km/h. Co się wtedy stało? Auto po prostu się wywróciło! Mercedes zdecydował się wycofać wszystkie egzemplarze z rynku i zamontować w nim seryjny układ ESP. Już ten fakt wpłynął na starty wizerunkowe i finansowe. Był to jednak dopiero początek. Firma musiała już przedtem sporo przeznaczyć na wysokie koszty produkcyjne oraz opracowanie nowych silników. Zakładano, że model ten będzie sprzedawał się w liczbie 250 tysięcy sztuk rocznie, jednak nigdy nie udało się zbliżyć do tej granicy. Wyprodukowano blisko 1,18 miliona egzemplarzy, co można uznać mimo wszystko za sukces; przy stracie 1440 euro na każdym aucie ogólne ubytki w kasie firmy to jednak ponad 1,7 miliarda!

Peugeot 1007

Z francuskich firm również Peugeot zanotował sporą wpadkę. Wprowadził on pod koniec 2004 roku model 1007, który był bardzo odważną koncepcją. Zastosowano w nim sterowane elektrycznie, przesuwane drzwi, które miały ułatwić wsiadanie i wysiadanie w warunkach miejskich, gdzie na parkingach nie mamy za wiele miejsca. Rozwiązanie dosyć ciekawe, jednak efekty okazały się niewspółmierne do zamierzonych. Powstał w rezultacie dosyć duży i ciężki samochód, który jak na warunki miejskie palił stanowczo zbyt dużo. Szefostwo Peugeota planowało produkcję na poziomie 150-200 tysięcy sztuk rocznie, lecz tylko raz udało się osiągnąć 75 tysięcy! Z każdym rokiem sprzedaż spadała, by w 2009 roku zmusić do zamknięcia projektu ze stratą 1,9 miliarda euro. Przy 123 tysiącach sztuk do jednego pojazdu firma dokładała 15 380 euro.

Volkswagen Phaeton

Volkswagen pod koniec lat 90. ewidentnie stanął na nogi. Firma w związku z tym zdecydowała się zaatakować rynek luksusowych limuzyn, który od lat zdominowany był przez Mercedesa i BMW. Zdecydowano w związku z tym wypuścić na rynek Phaetona. Nie można powiedzieć, że w porównaniu z konkurencją był to zły samochód, klienci jednak chyba za bardzo przyzwyczajeni byli do poprzednich modeli. Zakładano roczną sprzedaż na poziomie 20 tysięcy sztuk, ale nigdy nie udało się tego dokonać. W 2016 roku ostatecznie zawieszono produkcję. Do 2013 roku wyprodukowano tylko 72 tysiące egzemplarzy, a każdy oznaczał stratę 28 100 euro. Dało to około 2 miliardów debetu.

Fiat Stilo

Stilo okazał się największą w historii porażką włoskiej marki. Pojazd ten będący następcą Fiata Brava i Marei miał silnie konkurować na rynku z królem aut kompaktowych, czyli Volkswagenem Golfem. Dlatego też włoska marka nie oszczędzała na fazie projektowej, wydając miliony na stworzenie przełomowego pojazdu. Niestety okazał się on porażką. Stilo otrzymał bogate wyposażenie, co z miejsca podniosło jego cenę. Przyczyniło się to do niezwykle wysokich strat finansowych firmy. Fiat zakładał sprzedaż roczną nawet 360 tysięcy sztuk, nigdy jednak nie osiągnął połowy tej sumy – nawet kiedy znacząco obniżył cenę Stilo. Łącznie stworzono 769 tysięcy pojazdów, co przy stracie 2730 euro na jedynym dało w sumie przeszło 2,1 miliarda euro!

Smart Fortwo

Jeden z produktów Mercedesa okazał się największą finansową porażką w historii motoryzacji. Pierwsza generacja wprowadzona na rynek w 1998 roku miała przynieść rewolucję. Małe auto miejskie o niskim spalaniu i prostocie w parkowaniu miało stać się częstym widokiem na ulicach wielkich miast. Firma wydała ogromne pieniądze na skonstruowanie pojazdu, w którym zawarto wiele nowoczesnych technologii. Ponadto całość produkcji odbywała się we Francji, co dodatkowo zwiększyło koszta. Nie można przy tym zapominać, że Smart Fortwo pierwszej generacji to brzydkie auto, które u wielu osób wywoływało śmiech zmieszany z politowaniem. Założono, że rocznie sprzedawać się będzie 200 tysięcy sztuk Smarta. Nigdy tego poziomu nie osiągnięto. Do 2007 roku zbudowano 749 tysięcy sztuk, a strata na każdej z nich wyniosła 4470 euro. Po podliczeniu daje to astronomiczną sumę 3,35 miliarda euro! Mało kto mógł się spodziewać, że to właśnie Smart okaże się największą finansową klapą w XXI wieku. Ciekawe, czy doczekamy się jeszcze większej porażki?